Na początku tego rozważania pragnę wyrazić swoją radość, że kilka dni temu do grona osób duchownych poprzez sakrament święceń w stopniu diakonatu dołączył nasz „trójkowy” Bartek.
Słowo „wiele” nie jest jednoznaczne. W miarę regularnie jestem kibicem przy Bułgarskiej. Stadion zazwyczaj jest w połowie pusty
Czwarta Niedziela Wielkanocna nazywana jest Niedzielą Dobrego Pasterza. Modlimy się wtedy w naszych parafiach o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Musimy jednak pamiętać, że na mocy chrztu wszyscy jesteśmy zobowiązani, by być pasterzami. Mamy być nimi wobec naszych krewnych, przyjaciół, znajomych.
Uczniowie idący do Emaus przeżywali dramat. Oto legły w gruzach ich oczekiwania związane z Jezusem. Nie okazał się być w ich mniemaniu spodziewanym Mesjaszem. Po Jego nagłej i haniebnej śmierci musieli na nowo ułożyć swoje życie. W czasie ich wędrówki wspomniany dramat ustąpił innemu – okazało się jednak, że Jezus żyje, a oni Go nie poznali! Kiedy to nastąpiło, było już za późno, bo Pan zniknął im z oczu. W niczym już wtedy nie pomogły gorzkie słowa: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?"
Przez ponad dwadzieścia lat życia mogłem mówić, że od czasu mego urodzenia jest jeden Papież, jeden Ksiądz Prymas i jeden Ksiądz Proboszcz w mej parafii. Lata mijały, a oni trwali na swych urzędach. Dziś Księdza Prymasa Józefa Glempa nie ma na tym świecie, wspomniany Ksiądz Proboszcz jest na emeryturze, a my cieszymy się z kanonizacji Jana Pawła II.
Dziękujemy Tobie, Panie, za Wielki Czwartek. Dziękujemy za ustanowienie sakramentu Eucharystii oraz sakramentu kapłaństwa. Prosimy Cię o nowe, liczne i święte powołania do pracy w Twojej Winnicy. Prosimy Cię o rozpalenie w nas na nowo miłości do Ciebie, który dajesz nam Siebie w każdej Mszy świętej.